Polegli na polu chwały – oddanie czci oficerowi AK por. Edwardowi Lachawcowi ps. „Konrad”, jego żołnierzom oraz wspierającej patriotyczne podziemie ludności cywilnej

W niedzielę, 18 kwietnia br. delegacja Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość wraz z prezesem, posłem na Sejm RP Sławomirem Zawiślakiem uczestniczyła, w zorganizowanej w Łabuniach uroczystości patriotyczno–religijnej 76. rocznicy mordu dokonanego przez NKWD i UB na por. Edwardzie Lachawcu ps. „Konrad”, jego żołnierzach i ludności cywilnej.

Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą odprawioną w intencji pomordowanych przez Księdza Proboszcza Andrzeja Łuszcza w parafii Matki Bożej Szkaplerznej i św. Dominika w Łabuniach. Po nabożeństwie delegacje udały się na miejscowy cmentarz, gdzie na grobie, w którym spoczywa Edward Lachawiec ps. „Konrad” i jego żołnierze zapalono znicze i złożono wiązanki kwiatów.

Uroczystości upamiętniające ważnego dowódcę AK i jego żołnierzy odbyły się z udziałem przedstawicieli władz samorządowych, gminnego pocztu sztandarowego, pocztów ŚZŻAK Okręg Zamość i Koła Rejonowego w Łabuniach,  przedstawicieli szkół w Łabuniach oraz mieszkańców.

Edward Lachawiec urodził się w 1912 r. w Łabuńkach w gminie Łabunie. Rodzice, prości rolnicy, wychowali go w duchu religijnym i patriotycznym. Ukończył szkołę zawodową w Zamościu. W 1933 r. został powołany do odbycia służby wojskowej w Zamościu. Po zdobyciu odpowiedniego przeszkolenia jako podoficer zawodowy został przeniesiony do Drugiego Dywizjonu Samochodowego w Lublinie. W latach 1937-1939 pracował w sztabie dywizji w Łucku, Baranowiczach i Sarnach. We wrześniu 1939 r. był w otoczeniu generała Sosnkowskiego w Zaleszczykach. Jednak nie przekroczył granicy z Rumunią. Zdecydował się pozostać w kraju, by walczyć o wolność Ojczyzny.

Jako jeden z pierwszych przystąpił do organizowania czynnego oporu przeciwko okupantowi. Wiosną 1940 r. wraz z Antonim Rychelem ps. “Rymwid” organizował sekcje szturmowe. W 1942 r. dowodził dobrze przeszkolonym i uzbrojonym plutonem, który bezpośrednio podlegał dowódcy Pierwszego Batalionu Janowi Turowskiemu ps. “Norbert”. Ten z kolei wchodził w skład 9. Pułku Legionów Armii Krajowej dowodzonego przez majora Stanisława Prusa ps. “Adam”. “Konrad” był niezwykle utalentowanym dowódcą. Stoczył ponad 30 walk z Niemcami. Każda potyczka jego plutonu z Niemcami kończyła się zwycięstwem. Był bardzo lubiany przez żołnierzy i nadzwyczaj odważny. Za zasługi bojowe i bohaterstwo został awansowany na stopień porucznika i odznaczony Krzyżem Walecznych.

To właśnie kompania “Konrada” wkroczyła w dniu 25 lipca 1944 r. o godz. 14.00 do Zamościa na dwie godziny przed wkroczeniem wojsk sowieckich, dokonując przez to symbolicznego aktu jego wyzwolenia. Po wejściu do Zamościa wojsk sowieckich kompania “Konrada” wycofała się do Pniówka. Natomiast dowódca udał się do Barchaczowa, wioski położonej niedaleko Łabuń, w celach organizacyjnych. Tam został zatrzymany przez NKWD i rozbrojony. Rosjanie wieźli go w kierunku wschodnim. Na postoju w Tyszowcach udało mu się zbiec. Powrócił do Pniówka, zebrał swoją kompanię i wraz z kompanią Józefa Kaczoruka ps. “Ryszard” w dniu 28 lipca 1944 r. powrócił do Zamościa. Po uczestnictwie we Mszy św. na Rotundzie obie kompanie zajęły koszary. Wkrótce zostały jednak rozbrojone przez wojska sowieckie.

“Konrad”, podobnie jak wielu innych oficerów i żołnierzy AK, był poszukiwany przez NKWD i UB. Musiał się ukrywać. W nocy 18 kwietnia 1945 r. funkcjonariusze NKWD i UB z Zamościa otoczyli i podpalili zabudowania rolników w Łabuńkach, w których przebywał ” Konrad” ze swoimi żołnierzami. Wywiązała się nierówna walka, w której zginął Edward Lachawiec oraz jego żołnierze: Henryk Wojniak ps. ” Kanciarz”, Mieczysław Niemczuk ps. “Olcha”, Hieronim Karchut ps. ” Linia”, Witold Grela ps. “Pomsta” oraz mieszkańcy wsi Łabuńki Józef Bilski, Franciszek Bilski, Czesława Bilska, Matylda Skotarska. Wszyscy oni polegli na polu chwały, mimo że front zwycięskiej Armii Czerwonej znajdował się już na przedmieściach Berlina. Marzyli o suwerennej Polsce rządzonej w sposób demokratyczny a nie przez NKWD i UB. Swoje marzenia przypłacili życiem.  Dlatego pamięć o nich i tysiącach im podobnych nie może zaginąć.

Niedziela zamojsko-lubaczowska 20/2002
Ks. Czesław Galek