Biłgorajanie modlitwą i salwą honorową uczcili pamięć 64 partyzantów zamordowanych w lesie na Rapach przez niemieckich oprawców 4 lipca 1944 r., 05.07.2020 [RELACJA, ZDJĘCIA]

rapy, 2020.Bez banerów, bez ogłoszeń i zaproszeń.

Od mszy świętej dnia 5 lipca 2020 r. w Kościele pw. WNMP w Biłgoraju dotychczasowi organizatorzy, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość oraz Burmistrz Miasta Biłgoraj postanowili w tym roku, w związku z covid-19, uroczystości 76. rocznicy mordu partyzantów w lesie na Rapach ograniczyć jedynie do mszy świętej w intencji pomordowanych i złożenia symbolicznych kwiatów przy pomniku na Rapach w miejscu zbrodni. Po nabożeństwie członek ŚZŻAK Jerzy Nizio, syn legendarnego partyzanta AK ps. „Jagoda” przypomniał o tych tragicznych wydarzeniach sprzed 76 lat.

„Wieść o tym wydarzeniu rozeszła się  bardzo szybko. Niemcy rozwiesili na terenie miasta obwieszczenia w języku polskim i niemieckim.  W uzasadnieniu wyroku śmierci podano przynależność do band. Biłgorajanie  bardzo intensywnie szukali miejsca zbrodni  i ciał swoich bliskich. 2 sierpnia 1944r. w lesie na Rapach zwrócono uwagę na dziwnie wyglądające miejsce. W młodniku, który jest na ogół soczyście zielony znajdowały się dziwnie pożółkłe drzewa. Nie zwlekano z przeszukaniem tego miejsca, rozpoczęto prace i na głębokości około 2 m zostały odnalezione ciała. Na miejsce przybyła komisja sądowo lekarska wraz z ochotnikami i rodzinami, które  dokonywały ekshumacji i identyfikacji ciał. W wydarzeniu tym uczestniczył również mój ojciec Franciszek Nizio oraz jego siostra Aniela Solak. Wśród  ofiar został rozpoznany mój stryj Józef Nizio.  W trakcie identyfikacji rodziny zwracały uwagę przede wszystkim na ubrania. Stryj ubrany był w lnianą marynarkę, czarne spodnie i koszulę domowego wyrobu. Charakterystyczna była również szrama na środkowym palcu u lewej ręki, która została po postrzale. Ręce w nadgarstkach miał skrępowane drutem, na klatce piersiowej oraz brzuchu widoczne były rany postrzałowe. Całe ciało pokryte było  przebarwieniami i podskórnymi wylewami, co mogło świadczyć o torturowaniu i znęcaniu się nad moim stryjem. Kolejnym przykładem brutalnego traktowania  więźniów jest Jan Wolanin z Woli Małej. Twarz miał potwornie  zniekształconą. Całe sklepienie czaszki zmiażdżone, szczęka górna i dolna zmiażdżone,  trzy rany wlotowe na plecach i na całym ciele, na stopach podbiegnięcia krwawe. Przytoczyłem tylko 2 przykłady zbrodni po to by uświadomić wszystkim jakim potwornym torturom byli poddawani tuż przed śmiercią partyzanci. Chciałbym również zaznaczyć, że wszystkie ciała bez wyjątku nosiły ślady strasznych okaleczeń i uszkodzeń. Wszyscy oni zginęli śmiercią męczeńską. My Polacy mieszkańcy Biłgoraja,  rodziny i bliscy zamordowanych jesteśmy spadkobiercami ich walki, ich  marzeń o wolnej Ojczyźnie, o wolnej Polsce. Dbajmy o pamięć i otaczajmy to tragiczne miejsce należną czcią, pamięcią i szacunkiem. Uczmy młode pokolenie prawdziwej historii, szczególnie tej która rozgrywał się wokół naszych domów, jeśli tego obowiązku zaniechamy nasze dzieci historii nauczy obcy”. 

Pomimo braku oficjalnych zaproszeń i programu uroczystości Biłgorajanie licznie i spontanicznie z potrzeby serca zjawili się w miejscu kaźni swoich rodaków walczących z bronią w ręku z okupantem niemieckim, by swoją obecnością oddać hołd i podziękować za największą ofiarę, ofiarę życia. Niezawodna Grupa  Rekonstrukcji historycznej im. por. Konrada  Bartoszewskiego ps. „Wir”, salwą honorową upamiętniła pamięć 64 zamordowanych partyzantów głównie uczestników  bitwy pod Osuchami. Kwiaty złożyły delegacje samorządowe miasta i gminy Biłgoraj, ŚZŻAK, GRH „Wir”, organizacje  patriotyczne i społeczność Biłgoraja.

Tomasz Książek
Prezes Koła Rejonowego 
ŚZŻAK O/Zamość w Biłgoraju